Wakacje w Chorwacji – część 1: zachwycający Split

Chorwacja od dawna była na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Trochę chyba bardziej z powodu relacji znajomych i faktu, że „ już wszyscy tam byli ” niż z prawdziwej, głęboko odczuwanej potrzeby odwiedzenia tego kraju 😉 . Chciałam się przekonać, czy jest tam tak pięknie jak wszyscy mówią czy – też jak inni mówią – jest to po prostu „ Łeba nad Adriatykiem ”, czyli tłoczno, straganowo i … niekoniecznie czysto. Choć jeśli chodzi o to ostatnie, to raczej byłam pewna, że nic nie pobije Włoch , więc przynajmniej pod tym względem byłam spokojna 😉 . Po zniesieniu części covidowych restrykcji w lipcu 2021 roku wybraliśmy się więc na długo oczekiwane  wakacje do Chorwacji, a konkretnie do Splitu i Zadaru – dwóch najpopularniejszych miast Dalmacji, czyli podobno najpiękniejszego regionu tego kraju. Bo Dalmacja słynie nie tylko z historycznie i turystycznie atrakcyjnych miejscowości, ale także (a może przede wszystkim!) z niezwykle malowniczych krajobrazów, z cudownymi nadadriatyckimi plażami na pierwszym planie i imponującymi Górami Dynarskimi w tle.

Split i Zadar są oddalone od siebie o nieco ponad 150 km, więc jest to dystans w sam raz na 2 tygodnie. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Splitu, drugiego co do wielkości miasta Chorwacji. Tam mieliśmy pierwszą kwaterę – dokładnie w nadmorskiej dzielnicy Žnjan, która wygląda tak naprawdę jak niezależna miejscowość turystyczna. Oddzielona od gwarnego centrum o 8 km, słynie przede wszystkim z z plaży o tej samej nazwie. I takich oto widoków…

I w sumie to by było na tyle jeśli chodzi o „ przekonywanie się” do Chorwacji 😉 . Takie widoki kupują mnie błyskawicznie, więc już po pierwszym dniu dołączyłam do wielbicieli tego raju nad Adriatykiem.  Zdecydowanie wakacje tam nie mają nic wspólnego z urlopowaniem w nadbałtyckich kurortach! No może jest jedna rzecz wspólna: to słyszany dookoła język polski. Naszych rodaków jest w Chorwacji naprawdę sporo, nie ma opcji żeby na plaży, w barze czy supermarkecie nie spotkać Polaka – nierzadko mogą to okazać się nawet sąsiedzi z Waszego własnego miasta. Sami oceńcie, czy to według Was dobrze czy źle… . Aha, no i jeszcze ceny są jak nad Bałtykiem. I to raczej jak te z „ paragonów grozy” niż z kultowych barów mlecznych. Bo to niestety mit, że Chorwacja jest tania. Może była jakąś dekadę czy dwie temu, ale obecnie koszty pobytu tam nie różnią się niczym od tych z Grecji czy Włoch. Ale atutów ten kraj ma całe mnóstwo i właściwie każda miejscowość kryje w sobie sporo fajnych miejsc do zwiedzania, poznawania i zachwycania się. W poniższych punktach przedstawiam kilka najfajniejszych – moim zdaniem – miejscówek w Splicie, które na pewno Wam się spodobają. Zwłaszcza, jeśli podróżujecie z dziećmi 🙂 .

 

Plaża Žnjan

Žnjan to jest to jedna z najpopularniejszych plaż w Chorwacji. I nic dziwnego, bo jest świetna – długa, czysta, z łagodnym zejściem do wody (w sam raz do pluskania dla najmłodszych), wyznaczonymi kąpieliskami, stanowiskami ratowników, no i przede wszystkim z rewelacyjną infrastrukturą. Bary, toalety, dmuchany wodny plac zabaw, wypożyczalnia sprzętu wodnego, prysznice i ułatwienia dla osób niepełnosprawnych (to w Chorwacji jest naprawdę super!). W pobliżu są sklepy, jest duży parking i przystanki autobusowe, także można tu łatwo dotrzeć i mieć dosłownie pod ręką wszystko, co najpotrzebniejsze.

Zdaję sobie sprawę, że widzieliśmy tylko ułamek chorwackich plaż, które podobno nie mają sobie równych. Ale i ten ułamek wystarczył żeby zrozumieć jedno: lazurowy kolor Adriatyku i bogactwo podwodnego świata to połączenie idealne! Jeśli zapewnicie dzieciom dobrą maskę do snorkellingu , możecie być pewni, że nie będą chciały wychodzić z wody . Tyle rybek, tyle gatunków, tak blisko i na wyciągnięcie ręki – to przecież sto razy lepsze niż wizyta w jakimkolwiek oceanarium! Na pewno nie należy też obawiać się kamienistych plaż, takich jak właśnie Žnjan. Chorwackie pebbles (kamyki) są gładkie i przyjemne w dotyku, można na nich spokojnie siedzieć na ręczniku, a jeśli zaopatrzycie się dodatkowo w matę piankową (taką jak np. tutaj) to w ogóle nie odczujecie żadnego dyskomfortu. A poza tym plaże kamieniste mają zdecydowaną przewagę nad piaszczystymi – po wizycie na nich dzieci nie przynoszą w kieszeniach i butach kilogramów piasku do mieszkania, hotelu czy kampera. Jak bardzo to ułatwia życie na wakacjach, wiedzą wszyscy ci, co plażować z dziećmi lubią – albo muszą 😉 .

 

 

Stare Miasto z pałacem Dioklecjana

Split to nie tylko super plaże, ale przede wszystkim zachwycająca starówka. Wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO, była kiedyś … pałacem rzymskiego cesarza Dioklecjana, powstałym na przełomie III i IV wieku. Do dzisiejszych czasów, z pałacu, przetrwała tylko część murów, a wśród nich m.in. Złota Brama, świątynia Jowisza i imponujące podziemia. Za kilkadziesiąt chorwackich kun można wybrać się na zwiedzanie tych ostatnich, ale można też wybrać wersję ekonomiczną  i po prostu przespacerować się po starówce 😉 .  A ta jest naprawdę magiczna! Polecam zgubić się choć na krótko w plątaninie wąskich uliczek, podziwiać urocze zakamarki i zaglądać do malutkich sklepików. Ten klimat jest nie do podrobienia!

Klimat klimatem, ale starówka w Splicie zachwyciła mnie z jeszcze jednego ważnego powodu. Jest tam po prostu… czysto. I to bardzo! Żadnych walających się śmieci, przepełnionych śmietników, brudnych bram i zakamarków z dziwnie nieokreślonymi (albo właśnie bardzo określonymi! 😉 ) zapachami. Uliczki pozamiatane, kostka brukowana miejscami wręcz lśniąca, sporo zieleni, przepiękne rododendrony – widać, że Chorwaci rozumieją, jak należy dbać o drogocenne zabytki.  A może nawet bardziej, jak trzeba dbać o turystów – w końcu to ich wrażenia zdecydują o tym, czy w dane miejsce powrócą i zechcą je promować na świecie. A w „pocovidowych” czasach ma to przecież ogromne znaczenie!

 

Pomnik Grzegorza z Ninu… i jego palec

W pobliżu Złotej Bramy, jednego z dobrze zachowanych fragmentów Pałacu Dioklecjana, znajduje się pochodzący z 1929 roku pomnik przedstawiający ogromną postać. To Grzegorz z Ninu (czyli w oryginale Grgur Ninski), chorwacki biskup uważany za obrońcę języka słowiańskiego, a to za sprawą prób wprowadzenia języka chorwackiego do liturgii katolickiej. Jak na sakralne standardy, pomnik jest naprawdę ciekawy – dzieciom kojarzy się nawet z postaciami z ich ulubionych filmów w stylu Harry’ego Pottera czy Hobbita. No co zrobisz jak nic nie zrobisz 😉 .

Zdecydowanie najciekawszą częścią pomnika jest duży palec u lewej stopy – to dla niego warto Grzegorza z Ninu odwiedzić. Według miejscowej legendy,  dotknięcie go ma zapewnić zdrowie i szczęście. Jak łatwo ocenić po charakterystycznym, złotym kolorze palucha,  już bardzo wielu dało się na tę legendę nabrać 😉 . Ale w sumie, czemu by nie spróbować samemu, prawda? Zdrowia i szczęścia przecież nigdy za wiele. Poza tym, tuż za pomnikiem, znajduje się przyjemny, zacieniony park i ujęcie wody pitnej – czyli dwie rzeczy bardzo podczas upałów w Chorwacji pożądane!

 

Nadmorska promenada Riva

Nadmorski deptak to takie must-see każdej turystycznej miejscowości – i tak jest też w Splicie. Riva to szeroka, kolorowa promenada nad brzegiem Adriatyku, pełna kafejek, restauracji, straganów i ulicznych grajków. Wychodzimy na nią prosto z murów Starego Miasta, także zwiedzanie tych dwóch miejsc można połączyć w jeden spacer. Rivą należy się przejść choć raz, ale wracać tam to już niekoniecznie 😉 .  W sezonie potrafi być tam bowiem naprawdę tłoczno i gwarno, co może skutecznie zniechęcać do dalszych wizyt w tym miejscu. Ale trzeba przyznać jedno: to na takich promenadach najlepiej czuć tzw. śródziemnomorski klimat. Palmy, jasne zabudowania, stylowe białe ławeczki, eleganckie ogródki restauracyjne i do tego piękny widok na port, w którym przez cały sezon cumują coraz to inne, wielkie wycieczkowce. Bardziej wakacyjnie być już nie może, prawda?

 

 

Wzgórze i Park Marjan

Na ostatnim zdjęciu przedstawiającym nadmorski deptak Riva widać górującą nad miastem zieloną górę. To jest właśnie słynne wzgórze Marjan (178 m n.p.m.), najbardziej znane rekreacyjne i wypoczynkowe miejsce w Splicie. Pokryte gęstym śródziemnomorskim lasem, nazywane jest zielonymi płucami miasta. Jak dla nas to zdecydowanie numer jeden w Splicie!  To idealny azyl, gdy znudzicie się typowo turystycznymi atrakcjami i miejskim gwarem. Na wzgórzu mieści się piękny parku Šuma Marjan, do którego wejście zlokalizowane jest właśnie w pobliżu promenady Riva. Park jest idealnym wyborem dla biegaczy, miłośników wycieczek, wędrówek i jazdy na rowerze. Pełno tu bujnej roślinności, ukrytych w cieniu ławek, a także średniowiecznych kaplic i grot zamieszkałych kiedyś przez chrześcijańskich pustelników. 

Na szczyt wzgórza wejdziecie po mega długich schodach, ale zdecydowanie warto się trochę pomęczyć! Po drodze nie brakuje fantastycznych punktów widokowych, ale to obszerny taras na szczycie uważany za ten najlepszy – to stamtąd możecie podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Splitu i okolic. Weźcie ze sobą dużo wody, ale też bidony i butelki do napełniania, bo w parku jest sporo punktów z pitną wodą. Świetne miejsce, cudowny spacer, prawdziwa oaza zieleni i spokoju. I to tylko kilka minut od centrum miasta!

 

Park Zvončac i dinozaury

Park Marjan to zdecydowanie zjawisko w Splicie – może też i dlatego, że zbyt wiele innych, ciekawych parków w tym mieście nie znajdziecie… To chyba dla mnie tak naprawdę jeden z najważniejszych minusów Chorwacji , mimo całej sympatii i zachwytu nad tym krajem. Dlatego gdy tylko znalazłam informacje o Parku Zvončac z (podobno) fajnym „dinozaurowym” placem zabaw, zaraz tam się wybraliśmy. Wrażenia na żywo były, hmm, dość umiarkowane 😉 . Park w tym przypadku to po prostu rozległy trawnik, przypominający raczej wybieg dla psów, z kilkoma ławkami i konstrukcjami do zabawy rodem z dobrych, wczesnych lat 90-tych. Kto pamięta z własnego dzieciństwa, ten wie o czym piszę 🙂 . O dziwo, moje dzieci uznały jednak taki oldschoolowy plac zabaw za interesującą, niecodzienną odmianę po wypasionych miejscach do zabawy wypełniających teraz nasze miasta (jak choćby tutaj czy tutaj ).

Także zabawa byłam całkiem dobra, a z racji, że Park Zvončac leży tuż nad brzegiem Adriatyku, to widoki były też przednie. Przy okazji odkryliśmy super trasę spacerową wzdłuż morza, łączącą plażę Zvončac z plażą Ježinac . Jest tam też mini marina i beach bar Jadran z naprawdę świetnie wyglądającymi basenami (tutaj zdjęcia). My akurat nie mieliśmy ze sobą strojów kapielowych, poza tym na drugi dzień już opuszczaliśmy Split, więc niestety nie skorzystaliśmy. Myślę jednak, że to super opcja na gorący, wakacyjny dzień w mieście. Podobno jest to też najlepsze miejsce do podziwiania zachodów słońca w całym Splicie!

 

Miasto piratów Omiš z piaszczystą plażą

Spędzając wakacje w Splicie nie sposób nie odwiedzić miasteczka Omiš, uznawanego za najbardziej urokliwą miejscowość w całej Dalmacji. Zwłaszcza, że oddalone jest ono od Splitu o zaledwie 25 km. Położone w kanionie rzeki Cetiny, u podnóża masywu górskiego Mosor, zachwyca malowniczymi widokami oraz burzliwą historią – to tutaj, między innymi ze względu na szczególne położenie, między XII a XV wiekiem stacjonowali podobno najgroźniejsi piraci na Adriatyku .

Obecnie Omiš przyciąga turystów przede świetną plażą – szeroką i żwirkową, z piaszczystym i łagodnie schodzącym dnem. W sam raz do wodnych zabaw i szaleństw dla dzieci! Plaża ma też bardzo dobre tzw. zaplecze sanitarno-gastronomiczne i jest zlokalizowana praktycznie w centrum miasteczka. A ono samo jest bardzo urokliwe, zadbane, z przyjemną, choć niewielką i kompaktową starówką. Taka Chorwacja w pigułce 😉 . A ponieważ Omiš leży przy ujściu rzeki Cetiny do Adriatyku, jest to popularna baza wypadowa dla wielbicieli ekstremalnych sportów wodnych.  Na Cetinie organizowane są raftingi i kanioningi, okolica sprzyja również wspinaczce skałkowej oraz ZipLine’owi – czyli zjazdom na linie rozciągniętej nad kanionem rzeki (tutaj filmik) . Wygląda to naprawdę niesamowicie!

 

To tyle o pięknym Splicie i jego okolicach – przynajmniej do naszej kolejnej wyprawy w tamte strony 🙂 . Gorąco polecam wizytę w tym mieście i mam nadzieję, że zachwyci ono Was równie mocno! Po tygodniu w środkowej Dalmacji ruszyliśmy do kolejnej chorwackiej perełki – Zadaru. Ale o tej miejscowości i jej atrakcjach już w kolejnym poście 🙂 .

Vidimo se!

About

No Comments

Leave a Comment