Przepiękny Dolny Śląsk z dziećmi – atrakcje i pomysły na wycieczki

Już od dawna słyszałam, że Dolny Śląsk to (zaraz po Pomorzu oczywiście! ), najpiękniejsza kraina w Polsce. Częściowo miałam okazję przekonać się o tym już w 2018 roku, kiedy zwiedzaliśmy Karpacz i okolice. Te górskie krajobrazy, ta zieleń, te szemrzące strumyki, te malownicze, mijane po drodze wioski i miasteczka. I ten niezwykły, łatwo udzielający się klimat tajemnicy – wszak nie od dziś wiadomo, że Dolny Śląsk pełen jest zamków, średniowiecznych twierdz i owianych legendami, wciąż tylko częściowo odkrytych podziemi. To wszystko sprawia, że ten region przyciąga jak magnes i bardzo chce się go poznać bliżej. A ponieważ stolicą Dolnego Śląska jest Wrocław, czyli kolejne z listy polskich miast, które od dawna planowaliśmy odwiedzić z dziećmi, decyzja właściwie podjęła się sama. I tak po 5 latach wróciliśmy na Dolny Śląsk.

Dolny Śląsk – dojazd

Do Wrocławia dotarliśmy pociągiem z Gdyni. 6 godzin w Intercity to optymalna dla mnie długość podróży z dziećmi – można grać na tablecie, czytać, jeść, rysować, rozwiązywać krzyżówki, pospacerować po wagonach, oglądać seriale albo bajki i… znowu grać. Poza tym podróżowanie koleją to, moim zdaniem, najlepsze rozwiązanie dla rodziców. Czas mija niepostrzeżenie, można się zdrzemnąć, nie trzeba tracić nerwów na polskich drogach (i w korkach!), przejeżdżając Polskę z północy na południe.

Na miejscu przemieszczaliśmy się natomiast pociągami Kolei Dolnośląskich, które też są bardzo dobrą i sprawną opcją na zwiedzanie regionu. Polecam bardzo, choć wiem, że nie wszyscy podzielają moją miłość do kolei. No, ale ja mam do tego typu podróżowania stosunek sentymentalny 😉 . A poza tym to jednak zawsze fajna przygoda, trzy razy mniejszy ślad węglowy w porównaniu do transportu drogowego i zdecydowanie mniej uciążliwe objawy choroby lokomocyjnej.  Jak dla mnie, same plusy!

Atrakcje Wrocławia

Pierwsze wrażenie po dotarciu do Wrocławia: ale to miasto jest piękne! Już sam Dworzec PKP Wrocław Główny zachwyca swoim rozmachem i estetyką, a potem jest już tylko lepiej. Szerokie ulice, wielopiętrowe kamienice z niesamowitymi elewacjami, okazałe place, zielone parki i promenady, imponujące zabytki, no i woda, wszędzie woda. Najważniejsza jest oczywiście Odra, ale są też kanały i dopływy Odry, kilkadziesiąt mniejszych i większych rzeczek, strumieni, a także, naturalnie, Fosa Miejska. A jak rzeki i rzeczki, to też urokliwe mosty i punkty widokowe. Zapewniam Was, miejsc do fotografowania jest tam naprawdę duuużo 🙂 . Samo szwędanie się po Wrocławiu i podziwianie widoczków może być mega satysfakcjonujące, ale przecież jest tam też pełno atrakcji turystycznych, których nie sposób ominąć podczas zwiedzania.

Musicie choć na jeden dzień zgubić się w uliczkach wrocławskiego Starego Miasta, obejrzeć pokazy Fontanny Multimedialnej w Parku Szczytnickiego w pobliżu Hali Stulecia, odwiedzić Ostrów Tumski i przepiękny Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, a także zapoznać dzieciaki z tajemnicami wodnego świata w Centrum Nauki Hydropolis oraz z XIX-wiecznym, monumentalnym dziełem sztuki jakim jest Panorama Racławicka. No i oczywiście, co chyba najważniejsze, wszystkie te miejsca zwiedzacie, podążając śladami Wrocławskich Krasnali. Przyznam szczerze: tropienie po całym mieście tych małych i zabawnych figurek to naprawdę niezła zabawa! Spotkacie je dosłownie wszędzie: na Starówce, w parkach, przed urzędami, kawiarniami i sklepami, w restauracjach, na poczcie, na ruchliwym skrzyżowaniu i na dachu tramwaju. Wrocławskie Krasnale to prawdziwy fenomen: mimo, że w kilku innych polskich miastach są też przecież tzw. rodzinne trasy turystyczne z bajkowymi lub historycznymi figurkami (np. Łódź, Suwałki, Gniezno), to tylko ta wrocławska zdobyła tak ogromną popularność. No ale też tylko we Wrocławiu figurek jest aż prawie 400 – i ciągle pojawiają się nowe! To naprawdę świetny sposób na promocję miasta i najlepsza motywacja dla dzieci do codziennych, kilkukilometrowych spacerów po Wrocławiu.

Wrocław jest taki cudny, że doczekał się oczywiście oddzielnego wpisu na blogu. Są w nim i Wrocławskie Krasnale, i Panorama Racławicka i Hydropolis i inne najciekawsze atrakcje tego miasta – zapraszam TUTAJ .

Wałbrzych –  co warto zobaczyć

Wałbrzych jest położony około 80 kilometrów na południowy zachód od Wrocławia i jest to drugie największe miasto w województwie dolnośląskim. Pociągi Kolei Dolnośląskich pokonują tę odległość w niewiele ponad godzinę. Także jeśli jesteście we Wrocławiu na dłużej, to warto wyskoczyć do Wałbrzycha choćby na jednodniową wycieczkę. Wałbrzych był dla nas głównie bazą noclegową do zwiedzania innych atrakcji (opisanych w kolejnych podpunktach), co nie znaczy, że nie przespacerowaliśmy tego miasta porządnie wzdłuż i wszerz!

Dla nas najciekawszym punktem na mapie Wałbrzycha jest bez wątpienia Park Sobieskiego, prawdziwa leśna oaza w centrum miasta. Miasta, co tu ukrywać, kojarzonego głównie z kopalniami. Właściwie po spacerze w parku (który spokojnie może zająć kilka godzin!), możecie odpuścić sobie resztę górskich wycieczek po Dolnym Śląsku 😉 . To oczywiście żart, ale faktem jest, że na terenie parku znajdują się trzy szczyty: Wzgórze Parkowe mające wysokość 510 m n.p.m., Wzgórze Schillera (508 m n.p.m) oraz Wzgórze Goethego (o takiej samej wysokości jak Wzgórze Schillera). Także jest zdecydowanie sporo wspinania – właściwie większość ścieżek prowadzi pod górę. Park Sobieskiego to idealne miejsce dla miłośników przyrody, bo rośnie tu u około 100 gatunków drzew i krzewów liściastych oraz kilkanaście gatunków drzew iglastych. Można tu spokojnie zagubić się na leśnych ścieżkach i zapomnieć, że tuż pod nami znajduje się całkiem spore i gwarne miasto. O bliskości cywilizacji przypominają spotykane raz na jakiś czas korty tenisowe, place zabaw czy trasy rowerowe.

Naszym celem była jednak Harcówka – jedyne w Polsce schronisko górskie ulokowane, jakby nie patrzeć, w centrum miasta 🙂 . Schronisko ma ponad 100 lat, znajduje się na wysokości 490 m n.p.m i obecnie pełni jedynie rolę gastronomiczną: można tu napić się kawy, piwa albo zjeść obiad. Najważniejszy jednak jest wspaniały widok, jaki rozciąga się z tutejszego tarasu! To tutaj jak na dłoni widać, jak pięknie położone jest miasto Wałbrzych.

Podczas naszej wizyty w sierpniu 2023, tuż przy Harcówce trwała budowa nowej 37,5-metrowej wieży widokowej. Obecnie prace są już na ukończeniu i możemy tylko się spodziewać, że widoki stamtąd będą spektakularne! My podczas naszej wizyty w Parku Sobieskiego dotarliśmy natomiast na jeszcze na jeden punkt widokowy, znajdujący się na szczycie Góry Parkowej – tym razem skierowany na przeciwną stronę miasta. Znajdziecie tam drewnianą platformę widokową z wygodnymi ławeczkami, z której można podziwiać Ptasią Kopę (590 m n.p.m.) oraz Wzgórze Gedymina (532 m n.p.m.), czyli kolejne wałbrzyskie szczyty, będące fajnymi propozycjami na spacery i wycieczki.

Szczawno-Zdrój – gdzie na spacer po uzdrowisku

Tak konkretnie, to wspomniane wcześniej  Wzgórze Gedymina znajduje się w Szczawnie-Zdroju, a więc pora przenieść do tego pięknego uzdrowiska. Ale po kolei 🙂 . Szczawno-Zdrój to miejscowość uzdrowiskowa, uważana często za przedmieścia Wałbrzycha – co zbytnio nie dziwi, gdyż sąsiaduje ona z trzema dzielnicami tego miasta. Z centrum Wałbrzycha to odległość zaledwie 5 km, czyli w sam raz na krajoznawczy spacerek (nam zajął on jakieś 40 minut). Ale spokojnie, można też dojechać miejskimi autobusami albo taksówką. Muszę przyznać, że bardzo ciekawe jest to przejście z industrialnego Wałbrzycha, z szerokimi, wielopasmowymi ulicami i skrzyżowaniami, do kameralnego Szczawna, z brukowanymi uliczkami oraz zabytkowymi willami i pensjonatami z XIX wieku. Człowiek od razu oddycha pełną piersią i czuje, że odpoczywa. Zwłaszcza, gdy dociera do Parku Zdrojowego, najbardziej chyba rozpoznawalnego punktu na mapie Szczawna-Zdroju.

Park pochodzący z lat 30-tych XIX wieku, to niezwykle klimatyczne, zielone, i ukwiecone miejsce (przypominam, że byliśmy tam w sierpniu 🙂 ). Tu wszystko zachęca do odpoczynku: alejki z ławeczkami wśród pięknej roślinności, fontanny, kafejki i kawiarnie. Najbardziej zachwyca oczywiście zabytkowa zabudowa: przepiękna drewniana Hala Spacerowa i przylegająca do niej Pijalnia Wód Mineralnych. W tej pierwszej obecnie kupicie kawę, lody, ciasta albo najróżniejsze pamiątki, a w tej drugiej (za niewielką opłatą) możecie spróbować czterech rodzajów tutejszych wód mineralnych. Oczywiście, wszystkie je możecie też zakupić w butelce i zabrać do domu.

Ale że dzieci za długo odpoczywać nie lubią i ciągle je gdzieś nosi, to sobie w Parku Zdrojowym za długo nie posiedzieliśmy 😉 . Wyruszliśmy dalej, do bardziej aktywnej części Szczawna Zdroju. Niecały kilometr od Parku Zdrojowego znajduje się Słoneczna Polana, najbardziej chyba znane sportowo-rekreacyjne miejsce w Szczawnie- Zdroju. Można tu spędzić aktywnie całkiem sporo czasu, zwłaszcza jeśli weźmiecie ze sobą rower – większość Słonecznej Polany zajmuje bowiem tor rowerowy do 4X, wykorzystywany teraz chyba głównie przez dzieciaki do treningów. Poza tym jest tu też duży plac zabaw z urządzeniami dla dzieci w każdym wieku oraz bardzo dobrze wyposażona siłownia na świeżym powietrzu. Czas spędzony na Słonecznej Polanie może być dla dzieciaków dobrą rozgrzewka, zwłaszcza jeśli prosto z niej wyruszycie na Wzgórze Gedymina.

Wzgórze Gedymina to szczyt wznoszący się na wysokość 532 m n.p.m, rozdzielający Szczawno-Zdrój oraz Wałbrzych. To na nim od lipca 2022 roku znajduje się jedna z najciekawszych wieży widokowych na Dolnym Śląsku. Spacer ze Słonecznej Polany na szczyt zajmie Wam jakieś pół godzinki, droga jest ogólnodostępna i bardzo łagodnie się wznosi. Aż żal nie skorzystać, zwłaszcza że wieża widokowa jest naprawdę tego warta! Obiekt liczący 33 m wysokości ma oryginalną, drewniano-metalową konstrukcję, a na górę wchodzicie wygodnie i bez zadyszki, bo po drewnianej platformie – co stanowi ogromne ułatwienie dla spacerowiczów z wózkami. No a widoki z góry są fantastyczne! Widzimy stąd jak na dłoni Wałbrzych i Szczawno-Zdrój, ale przede wszystkim możemy zachwycać się cudowną panoramą na Góry Wałbrzyskie, Góry Sowie, Masyw Ślęży, a nawet Karkonosze. Ogromnym plusem jest zamieszczenie tu tabliczek z oznaczeniem szczytów, które wyłaniają się w oddali. Robią robotę!

Wstęp na wieżę jest bezpłatny, ale uwaga: atrakcja nie jest wskazana dla osób z lękiem wysokości, bo na górze trochę trzęsie i buja. Chociaż dla takich widoków warto 😉 .

Zamek Książ – musisz to zobaczyć!

Postawmy sprawę jasno: nic piękniejszego na Dolnym Śląsku nie zobaczycie! Zamek Książ to największa atrakcja województwa dolnośląskiego i tak naprawdę główny powód naszej wizyty w tym pięknym regionie. Zlokalizowany w wałbrzyskiej dzielnicy Książ, ten trzeci co do wielkości zamek w Polsce (po Zamku w Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu) jest chyba jednocześnie tym najpiękniejszym. Zachwyca rozmachem, kunsztem wykonania i mieszanką aż 4 stylów architektonicznych: eklektyzmu, gotyku, baroku i neorenesansu. Jego budowa rozpoczęła się w XIII, a rozbudowa zakończyła w XX wieku, zamek ma około 11 tys. m² powierzchni (nie licząc pozostałych budowli znajdujących się w całym kompleksie zamkowym), 400 pomieszczeń i 5 kondygnacji. Najwspanialsze jest to, że Zamek Książ jest po dziś dzień doskonale zachowany i w XXI wieku nadal możemy się przekonać „na własne oczy ”, jak piękna jest to budowla i jak niesamowicie zatopiona w otaczającej ją zieleni Książańskiego Parku Krajobrazowego – bo tak, położenie zamku też jest spektakularne.

Ale czy przyjechaliśmy do Zamku Książ tylko podziwiać architekturę i przepiękne krajobrazy? Jasne, że nie! To znaczy ja może tak, ale moje dzieci na pewno nie 😉 . Bo dzieci w Zamku Książ zainteresuje głównie niesamowita, pełna tajemnic i legend 700-letnia historia, lepsza od niejednej powieści historycznej. Wspomnę jedynie, że sam zamek miał wielu władców, ale finalnie w XVI wieku przejął go niemiecki ród Hochbergów, który panował tam 400 lat aż do II wojny światowej. Hochbergowie do dziś cenieni są zresztą za swój niezwykły wkład w rozwój całego regionu i zasługi nie tylko dla zamku Książ, ale też Wałbrzycha i całej ziemi wałbrzyskiej. W latach 40. wieku XX nastąpił jednak dramatyczny zwrot w historii i zamek przejęli hitlerowcy, aby mianować go kwaterą główną Hitlera. I tu tak naprawdę zaczyna się najciekawsze – ale o tym za chwilę.

Warto już tutaj zaznaczyć, że Książ to tak naprawdę pokaźny kompleks zamkowy, a więc zwiedzanie można podzielić na kilka niezależnych od siebie atrakcji:

  • zwiedzanie Zamku i Ogrodów Tarasowych
  • zwiedzanie nocne Zamku
  • zwiedzanie Stadniny Ogierów
  • zwiedzanie Mauzoleum Hochbergów
  • zwiedzanie Podziemi
  • zwiedzanie Palmiarni oddalonej ok. 2 km od Zamku (dogodne dojście piechotą wyznaczoną ścieżką)

Wszystkie te atrakcje możecie odwiedzić na jednym bilecie (tzw. All Day Ticket), albo wybrać z listy to, co interesuje Was najbardziej – szczegóły TUTAJ . Jeśli postanowicie zobaczyć wszystko, to na taką wycieczkę musicie przeznaczyć 2-3 dni, w zależności od wieku dzieci, Waszych możliwości i cierpliwości 😉 . My zdecydowaliśmy się na Zamek, Tarasy, Palmiarnię i Podziemia – i to zajęło nam 1 dzień, choć grafik był napięty.

Sam Zamek Książ zwiedza się z audioprzewodnikiem i mimo, że nie wszystkie pomieszczenia są udostępnione, to cała trasa zajmie Wam 1,5 -2 godziny. Dla młodszych dzieci jest przygotowana specjalna wersja audioprzewodnika, czyli ścieżka zwiedzania zamkowych komnat z mniejszą ilością danych historycznych, a większą łatwych do zrozumienia legend i ciekawostek. I muszę, przyznać, że jest to zorganizowane fantastycznie! Zamek zwiedza się bardzo wygodnie, kierunek zwiedzania i kolejne pomieszczenia oznakowane są czytelnie, dzieci (ani dorośli 😉 ) się nie gubią i faktycznie wynoszą ze zwiedzania sporo wiedzy. Naprawdę, nigdy wcześniej zwiedzanie z audioprzewodnikiem nie sprawdziło się u nas tak dobrze. A do tego wnętrza i widoki z okien robią mega wrażenie! Najdłużej zatrzymacie się na pewno w dwukondygnacyjnej i złotej Sali Maksymiliana, uznawanej za jeden z najpiękniejszych zamkowych salonów w Polsce. Jest po prostu bajeczna! Jak puścicie wodze wyobraźni, to bez problemu zwizualizujecie sobie te wszystkie odbywające się tu przed wiekami bale i uczty…

Mimo, że zwiedzanie zabytkowych wnętrz jest z pewnością fascynujące, to jednak prędzej czy później zatęsknicie za świeżym powietrzem i kontaktem z naturą. I w Książu jest to świetnie rozwiązane! Po opuszczeniu zamkowych murów udajecie się bowiem na przyzamkowe Tarasy z ozdobnymi ogrodami, pełnymi kwiatów, drzew, krzewów, posągów oraz fontann. Tu możecie też podziwiać piękne widoki na okolicę lub po prostu zrelaksować się na klimatycznych, ukrytych w zieleni ławeczkach. Ale to wszystko jedynie w sezonie letnim, czyli od kwietnia do września, bo tylko w tym okresie ogrody tarasowe są otwarte.

W pozostałe miesiące w roku po kontakt z zielenią ruszajcie do zamkowej Palmiarni. I tu od razu ważna uwaga: Palmiarnia jest oddalona od zamku o ok. 2 km i spacer tam zajmie Wam jakieś 30 minut. A jak chcecie potem jeszcze wrócić do zamku, to musicie tę odległość liczyć dwa razy. Tak więc najlepiej zaplanować sobie zwiedzanie Palmiarni na sam koniec albo początek dnia w Książu (w tym drugim wypadku to przy wcześniejszym zakupie biletów online, aby ominąć wizytę w zamkowych kasach). Ale czy w ogóle warto odwiedzić z dziećmi tutejszą Palmiarnię? Moim zdaniem – bardzo! To tak naprawdę jedyne miejsce w Książu,  w którym można odpocząć od historycznych tematów, a to przy zwiedzaniu zwłaszcza z młodszymi dziećmi będzie bardzo ważne.

Palmiarnia w Książu pochodzi z początków XX wieku i zachowała w pełni swój oryginalny wygląd – co ciekawie kontrastuje z innymi, zdecydowanie nowszymi, obiektami tego typu w Polce (np. w Poznaniu czy Gliwicach).  Budynek otacza bardzo przyjemny ogród z ukwieconymi alejkami, a po przekroczeniu progu Palmiarni trafiamy do samego serca egzotycznej dżungli. Naprawdę, mnogość i różnorodność tutejszych roślinnych gatunków przyprawia o zawrót głowy! Bardzo ciekawa jest też „scenografia” obiektu – po skalnych ścianach, zbudowanych z wulkanicznego tufu sprowadzonego z sycylijskiej Etny (!), sączy się woda, a w skałach ukryte są groty i tunele, do których można wchodzić. W Palmiarni spotkacie też zwierzęta: żółwie, pawie, a nawet lemury przekazane tu podobno z czeskiego zoo. Czy to jest dla nich najlepsze miejsce do życia, to pewnie bym dyskutowała. Ale faktem jest, że takie niespodzianki w atrakcjach turystycznych zazwyczaj są wysoko punktowane, więc pewnie stąd decyzja o dodaniu ich „do oferty”. Nam zdecydowanie bardziej spodobała się wizyta w znajdującej się w Palmiarni klimatycznej kawiarence – tamtejsze lody i lemoniada w upalny dzień były jak zbawienie!

Na koniec naszego dnia w Książu zostawiliśmy sobie jego, naszym zdaniem, największą atrakcję. Tak, tak, to co było wcześniej oceniamy „jedynie” na mocną piątkę, ale to co nastąpi teraz – na szóstkę z plusem! Mowa o Podziemiach, czyli najbardziej chyba tajemniczym i pobudzającym wyobraźnię miejscu w całym kompleksie Zamku Książ. Jak wspominałam wcześniej, podczas II wojny światowej, zamek trafił niestety w ręce nazistów i tak zaczął się najbardziej niechlubny etap w jego historii. Książ stał się częścią tajemniczego projektu Riese (z niem. Olbrzym) i podobno miał zostać przekształcony w jedną z kwater Hitlera. Pod zamkiem wydrążono rozległy, podziemny kompleks tuneli i schronów, którego przeznaczenie do dziś jest niejasne. Może miał służyć jako fabryka sprzętu wojskowego, miejsce badań nad bombą atomową lub skarbiec dla cennych przedmiotów? A może to tutaj ukryty jest tzw. Złoty Pociąg, czyli domniemany pociąg III Rzeszy, który na przełomie 1944 i 1945 roku miał wyruszyć z Wrocławia w kierunku Wałbrzycha… i nigdy tam nie dotarł. Hipotez jest naprawdę sporo, a że część Podziemi do dziś pozostaje niezbadana, to te wszystkie tajemnice naprawdę mocno oddziaływują na wyobraźnię.

Ale ta cała historia nie byłaby tak fascynująca, gdyby nie to, że zwiedzanie Podziemi jest naprawdę super zorganizowane. Najpierw schodzimy na głębokość 50 m pod ziemię, a potem razem z przewodnikiem przechodzimy ok. 500 m tunelami, słuchając mega ciekawych historii o tym niezwykłym miejscu i ludziach odpowiedzialnych za jego powstanie. Świetna jest tu też oprawa multimedialna: co jakiś czas oglądamy filmiki i projekcje zrealizowane specjalnie na potrzeby tej trasy zwiedzania. Niektóre sprawiają bardzo autentyczne wrażenie – jak choćby moment, kiedy prosto na nas jedzie rozpędzony Złoty Pociąg 😉 . I tylko mała uwaga organizacyjna: w Podziemiach jest dość chłodno i o ile zimą to nie będzie problem (bo i tak jesteśmy zazwyczaj ciepło ubrani), to latem trzeba pamiętać o zabraniu ciepłej bluzy lub kurtki. Podczas naszej sierpniowej wizyty panowała tam temperatura ok. 6 stopni,  podczas gdy „na powierzchni” tych stopni było prawie 30.

Także podsumowując: tak jak się spodziewaliśmy, Książ i ogólnie Dolny Śląsk nas zachwyciły. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że widzieliśmy tylko ułamek tej malowniczej krainy, ale to, co zobaczyliśmy, już pozwala zaliczyć dolnośląskie do najciekawszych regionów naszego pięknego kraju. I planować tam kolejne wyprawy! Choć ja osobiście poczekałabym do wiosny, bo górskie klimaty i pejzaże tylko w takiej odsłonie do mnie przemawiają 🙂 .

About

No Comments

Leave a Comment