Costa Blanca z dziećmi – rodzinny przewodnik po słonecznym wybrzeżu Hiszpanii

Od kilku lat jesteśmy zakochani w Hiszpanii. Na tyle, że już kilkakrotnie rozważaliśmy przeprowadzkę tam – na razie bez efektów 🙂 .  Oczywiście w naszych marzeniach nie jesteśmy odosobnieni – dla wielu osób Hiszpania wydaje się rajem na Ziemi. A już ta południowa szczególnie. Pełna śródziemnomorskiej roślinności, palm, kaktusów i przepięknych kwiatów, z rozległymi plażami i zróżnicowanymi krajobrazami (góry i morze), urokliwymi, tradycyjnymi miasteczkami, a jednocześnie nowoczesna, zadbana i bardzo czysta. Dla mnie osobiście jednym z największych atutów jest też fakt, że tuż obok popularnych i ruchliwych kurortów można wciąż bez problemu znaleźć tam przestrzeń nieskażonej przyrody – liczne rezerwaty i parki naturalne tworzą tam cudowną przystań ciszy i spokoju. 

No i przede wszystkim: słońce w nieograniczonych dawkach! Costa Blanca (Białe Wybrzeże), region znajdujący się na środkowym odcinku wybrzeża Morza Śródziemnego, słynie z aż 320 słonecznych dni w roku. Jakie było nasze zaskoczenie, kiedy pierwszy raz wybraliśmy się do Hiszpanii późną jesienią i powitały nas tam temperatury jak w Polsce w maju. Uwielbiam ten moment, kiedy po wyjściu z samolotu w Alicante, widzę praktycznie bezchmurne niebo i czuję, jak owiewa nas ciepły wiatr – choć w kalendarzu listopad, styczeń albo luty. Słońce i temperatury około 20°C w momencie, gdy na północy Europy panuje najbardziej szary i smętny okres w roku, to coś, czego nam wszystkim bardzo potrzeba!

To wszystko, plus świetna infrastruktura dla dzieci (place zabaw, parki, skate-parki, itp.), sprawia, że Costa Blanca to idealny kierunek dla rodzin. Jest ciepło, przyjaźnie, trochę egzotycznie (roślinność, owoce) i bardzo europejsko  – co m.in. oznacza, że bez problemu znajdziemy tam prawie wszystkie sklepy i produkty, do których przyzwyczailiśmy się w naszym kraju. A wiem, że to bardzo ważne, kiedy podróżujemy z dziećmi – świadomość, że na miejscu znajdziemy dobrze nam znane marki pieluch czy ulubione serki/płatki/kaszki naszego kilkulatka, jest bardzo uspokajająca dla każdego zestresowanego rodzica 😉 . W sumie chyba jedynym minusem, jaki widzę, to raczej słaba znajomość angielskiego u Hiszpanów – nie wszędzie można porozumieć się w tym języku i często język migowy” musi nam wystarczyć. Ale, jak w przypadku prawie każdego minusa, ten też można przekuć w plus – trzeba po prostu zacząć uczyć się hiszpańskiego! 🙂 

W tym wpisie zabiorę Was do 5 miejscowości na Costa Blanca, które – naszym zdaniem – są idealne na spędzenie urlopu z dziećmi. I od razu zaznaczam, że my dotychczas odwiedzaliśmy Hiszpanię jedynie jesienią i zimą, także nasze odczucia mogą różnić się od wrażeń osób, które zawitały tam np. w mega gorącym lipcu czy sierpniu. Ale dlatego tak polecamy Wam Hiszpanię poza sezonem – dzięki spokojowi, jaki tam wtedy panuje i cudownym, umiarkowanym temperaturom, zakochacie się w tym kraju na zabój. Po prostu nie ma innej możliwości!

 

1. Alicante

Opisując Costa Blanca, trzeba zacząć od Alicante – to nieformalna stolica regionu, największe miasto i główny tutejszy port lotniczy. Lotnisko Alicante-Elche (lub – jak kto woli – El Altet Alicante) jest jednym z największych w całej Hiszpanii, a od centrum miasta oddalone jest o niewiele ponad 10 km. To tutaj „dowiozą” Was wszystkie tanie linie lotnicze z Polski i stąd wyruszycie na eksplorowanie całego wybrzeża Costa Blanca.

Alicante to przede wszystkim plaża Playa del Postiguet, piękny deptak Explanada z „falującym” chodnikiem i parkiem Parque de Canalejas z monumentalnymi fikusami, górujący nad miastem zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara) oraz urokliwa, zabytkowa dzielnica Barrio de Santa Cruz, pełna kwiatów, kolorowych mozaik i doniczek – widok jak z pocztówek!

W samym mieście nie brakuje atrakcji dla młodszych i starszych dzieci: wystarczy wspomnieć choćby Ulicę Grzybów (Calle de las Setas), Muzeum Ocean Race czy liczne place zabaw – właściwie trudno znaleźć tam park, skwer czy kawałek plaży bez oryginalnych konstrukcji zabawowych i huśtawek. Więcej szczegółowych informacji o atrakcjach Alicante znajdziecie w tych dwóch popełnionych już przeze mnie wpisach na blogu: Alicante z dziećmi – część 1: Spacery po mieście i Alicante z dziećmi – część 2: Muzea i atrakcje turystyczne

Alicante ma niezwykłą atmosferę – to świetne połączenie klimatu dużego miasta z luzem i niespiesznym urokiem wakacyjnych, nadmorskich miejscowości. Na ogromny plus zaliczam także tamtejszy tramwaj – świetny, punktualny i naprawdę tani środek transportu, którym dotrzecie aż do Benidormu, a po przesiadce tam, także do do Altei, Calp i Denii. To doskonały sposób na poznawanie części Costa Blanca położonej na północ od Alicante. Trasa tramwaju biegnie przy morzu, więc widoki są cudowne. I to jest naprawdę super!

 

2. El Campello

Jeśli chodzi Wam o totalnie niespieszną atmosferę i spokój (poza sezonem! 🙂 ) to El Campello nie ma sobie równych. Ta miejscowość, położona zaledwie 13 km na północny wschód od Alicante, to dawna osada rybacka, która dziś jest przede wszystkim kurortem wakacyjnym. Przez wielu uważana jest tak naprawdę za przedłużenie samego Alicante – za jego nadmorską, „sypialnianą” dzielnicę. To fakt, że dojechać stąd do centrum stolicy Costa Blanca można w niecałe 20 minut – zarówno autem, jak i wspomnianym wcześniej tramwajem. I to jest niekwestionowany atut tego miejsca! Kolejny atut to niezwykły spokój panujący tutaj poza sezonem – w El Campello większość lokali mieszkalnych to wakacyjne apartamenty Hiszpanów i zagranicznych turystów. Tak więc, jak można się domyślić, jesienią i zimą to miejsce raczej nie tętni życiem 😉 . Po promenadzie można spokojnie spacerować, w barach i knajpkach (tych, które są otwarte) nie brakuje wolnych stolików. No i przede wszystkim macie całą plażę dla siebie!

A plaża to zdecydowanie największa atrakcja tutaj.  I to nie byle jaka –  San Juan, bo tak się nazywa, to chyba najpiękniejsze kilka kilometrów piasku, jakie dotychczas widzieliśmy w  naszym życiu 😉 . Jasna, szeroka (na około 100 m) plaża, z widokiem na majestatyczne góry w okolicach Benidormu. Dodatkowo, doskonale zorganizowana, zagospodarowana i bardzo czysta, bo regularnie, każdego ranka, sprzątana. Uwielbiam tamtejsze place zabaw, które spotykamy praktycznie co kilkadziesiąt metrów, a także siłownie pod chmurką czy boiska do siatkówki – do spacerów i do rekreacji na świeżym powietrzu jest to miejsce idealne!

Jeśli zapytacie nas więc, co najbardziej lubimy w El Campello, to odpowiemy, że właśnie spędzanie czasu na San Juan. Tylko tyle (i aż tyle!) do szczęścia nam tam potrzeba. No dobrze, może dodam jeszcze spacerowanie tamtejszymi uliczkami, oglądanie tamtejszych domów i osiedli i zastanawianie się, jak to będzie, gdy w końcu się tam przeprowadzimy 😉 .

 

3. Benidorm

Na przeciwległym biegunie do El Campello (jeśli chodzi o sielską atmosferę), znajduje się Benidorm. Tam na ciszę i spokój narzekać nie będziecie – bez względu na porę roku. Szczerze mówiąc, byliśmy w szoku, gdy w połowie stycznia natrafiliśmy tam na tłumy takie, jak we Władysławowie w lipcu 😉 . Ale każdy typ wypoczynku ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników – i choć my od tłocznych uliczek Benidormu wolimy senną Santa Polę (o której w kolejnym punkcie), doskonale rozumiemy tych, którzy na swój urlop wybiorą ten najbardziej kosmopolityczny kurort na Costa Blanca.

Benidorm jest na pewno spektakularny – dosłownie wbija w fotel (zachwyca?) swoją architekturą. Linia brzegowa z niezwykle efektownymi „drapaczami chmur” ( m.in. wieżowcem Intempo ) przypomina bardziej nowojorski Manhattan niż hiszpańską miejscowość. To naprawdę robi wrażenie i aż trudno uwierzyć, że kiedyś to miejsce było jeszcze jedną z wielu małych rybackich wiosek na Costa Blanca. Benidrom to miasto stworzone z rozmachem, bardzo energetyczne i tętniące życiem – jeśli więc niekoniecznie jesteście fanami hiszpańskiego „mañana”, tam odnajdziecie się idealnie 🙂 .

Benidorm dla turystów to przede wszystkim dwie plaże: La Poniente i Levante – obie o typowo miejskim charakterze (znowu – co kto lubi) oraz ciągnąca się wzdłuż tej drugiej promenada, pełna atrakcji. Na pewno koniecznie musicie stanąć na El Balcon del Mediterraneo (Balkonie Morza Śródziemnego) –  fantastycznym tarasie widokowym, z którego możecie podziwiać panoramę miasta, lazurowe wody zatoki i… piękne ptaki 🙂 .

Wybierzcie się też na najlepszą paellę do uroczej knajpki J. Manu  i koniecznie idźcie na spacer do Parque Natural de la Sierra Helada – jeśli chcecie odpocząć na łonie przyrody od typowo miejskich rozrywek. Dla dzieci zakochanych w dzikiej naturze, obowiązkowy punkt zwiedzania to na pewno park Terra Natura – nowoczesny ogród zoologiczny, podzielony tematycznie na 4 kontynenty (Europę, Azją, Amerykę Południową i Afrykę). Do Benidormu – tak jak już wspominałam – dotrzecie z Alicante tramwajem. Cena biletu to około 6 € za osobę. 

 

4. Santa Pola

Och, Santa Pola! Co w tym miasteczku jest, to ja nie wiem, ale jak dla mnie to kwintesencja hiszpańskiego luzu i niespiesznego stylu życia. Niewielkie (zaledwie 30 000 mieszkańców), mało spektakularne, raczej senne – a jednak ma taki urok, że jak przyjedziesz tu raz, to potem ciągle chcesz wracać. Ja wróciłabym tam w każdej chwili! 😉

Santa Pola znajduje się około 20 kilometrów na południe od Alicante i niestety nie dotrzecie tu już tym fantastycznym szybkim tramwajem – pozostaje samochód lub autobus. Główną atrakcją turystyczną miasteczka jest XVI-wieczny zamek, El Castillo-Fortaleza – kiedyś forteca o znaczeniu militarnym, dzisiaj centrum kulturalne (znajduje się tu m.in. Museo del Mar, czyli Muzeum Morza). Są tam też przyjazne rodzinom z dziećmi plaże z placami zabaw: Playa Lisa i – zdecydowanie najlepsza – Playa de Llevant z uroczą promendą i kafejkami.

Ale dla nas Santa Pola to przede wszystkim możliwość podziwiania fantastycznej śródziemnomorskiej przyrody. To tam znajduje się miejskie akwarium (Acquario Municipial ) – niewielkie, trochę staroświeckie, ale z pięknymi i bardzo ciekawymi okazami morskiej fauny. O akwarium w pisałam więcej w tym wpisie. No i przede wszystkim są tam Salines de Santa Pola (solniska w Santa Pola) – wyznaczony rezerwat przyrody i specjalny chroniony obszar, będący domem dla dzikiego ptactwa. To tam możecie podziwiać flamingi (!) oraz poznać historię wydobycia soli w Santa Pola dzięki Museo de la Sal. O rezerwacie i flamingach napisałam oddzielny wpis – znajdziecie go tutaj.

 

5. Torrevieja

Naszą piątkę zamyka miejscowość słynąca z największego różowego (bo słonego!) jeziora w Europie i… hiszpańskiej Polonii 😉 . Podobno wielu Polaków od lat wybiera Torrevieja na swój drugi dom – i wcale im się nie dziwię! To klimatyczne i spokojne miasto, położone około 50 km na południe od Alicante, przyciąga wszystkim tym, co na Costa Blanca najcudowniejsze: słońcem, jasnymi plażami, bogatą roślinnością i doskonałym mikroklimatem. Torrevieja nie jest kurortem w tradycyjnym rozumieniu tego słowa – nie obfituje w typowo turystyczne atrakcje, nie „odhaczysz” tam zbyt wielu miejsc z tzw. obowiązkowej listy zwiedzania. Ale o to właśnie chodzi! To miejsce idealne na spokojny rodzinny urlop i – to, co lubimy najbardziej – zanurzenie się w lokalnej społeczności. Tylko tak można choć przez chwilę poczuć, jak wygląda życie w kraju, który odwiedzamy – i nie zastąpią tego żadne parki rozrywki czy wycieczki z przewodnikiem 😉 .

W Torrevieja jedno miejsce zachwyciło nas totalnie: Park Narodów (czyli Parque de las Nacionmes). Uwielbiamy parki – to wiadomo! – ale ten jest szczególny, bo pełno w nim… zwierząt. Kury, koguty, gęsi, kaczki i pawie spacerują sobie tam pośród ludzi, nikogo i niczego się nie boją, dobitnie pokazując, kto w tym miejscu rządzi 🙂 . Dzieci są zachwycone, mogąc obserwować ptactwo z tak bliskiej odległości (gdzie indziej miejskie dzieci doświadczą takich atrakcji???), a już zupełnie szaleją, gdy odkrywają w tamtejszym jeziorku żółwie. To kolejna zaleta parków w klimacie śródziemnomorskim – żółwie są tam tak powszechne, jak u nas wiewiórki! 🙂

W parku jest też fajny plac zabaw z charakterystyczną figurą smoka (to wielka zjeżdżalnia!), mnóstwo miejsc do wybiegania dzieci, nie brakuje tam urokliwych zakątków, a w centralnej części jeziorka jest wysepka w kształcie kontynentu europejskiego – umieszczono na niej flagi państw Unii Europejskiej i stąd wzięła się nazwa: Park Narodów.

Podobno latem w parku działa kiosk z lodami i przekąskami, a po jeziorku można pływać wypożyczonymi rowerami wodnymi. To na pewno czyni to miejsce jeszcze ciekawszym, ale – jak już wspominałam – dla nas pobyt na Costa Blanca właśnie poza sezonem to najlepsza z możliwych opcji. Tylko wtedy jest tam tak błogo, spokojnie i przyjemnie ciepło (a nie gorąco!). Jesień i zima to doskonały czas, aby zwiedzać tamtejsze miejscowości bez kolejek i wszechobecnych tłumów oraz w pełni cieszyć się urokami tego pięknego regionu. Przekonajcie się sami! 🙂

About

No Comments

Leave a Comment